Sesje dziecięce

Jako fotograf ślubny miałem przyjemność obserwować zakochane pary młode podczas najważniejszego dnia w ich życiu. Wyróżnieniem dla mnie było, kiedy moje pierwsze pary młode zaczęły do mnie pisać z prośbą o sesje dziecięce. Nigdy nie zapomnę pierwszych zdjęć noworodkowych, które wykonałem. Wraz z upływem lat te same osoby przychodzą na kolejne sesje (roczkowe, świąteczne, tematyczne). Tym samym stałem się fotografem rodzinnym. To właśnie takie zaufanie i ciągle udoskonalany warsztat  zbudowały silne więzi z klientami na kolejne lata.

Pracuję głównie światłem modelowanym i dużą plastyką kadrów o małej głębi ostrości, tak aby wyróżnić się na tle konkurencji. Jeśli lubisz taką fotografię to zapraszam.

Styl pracy

Majsterkowanie to moje ulubione zajęcie w okresie jesienno zimowym. Uwielbiam zbijać deski, wiercić , malować kombinować i ciągle coś ustawiać. Tak już mam! Trzy lata temu postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym i realizowałem trójwymiarowe scenografie do sesji dziecięcych. Przygotowywałem różne elementy: część z nich był wykonywana własnoręcznie np. sceny świąteczne z ręcznie zbijanymi stołkami i kominkiem. Pozostała część elementów pochodziła od koszalińskich rzemieślników – np. fantastyczne szydełkowanie od Shekoku

Ten sposób pracy należy już do przeszłości. Było to fantastyczne, kreatywne, ale bardzo zajmujące doświadczenie. Mimo iż sesja trwała tylko godzinę to praca na jej rzecz to 2-godzinne przygotowania przed i zwykle minimum godzinne ogarnianie po sesji. Był na to czas, była i dobra zabawa.  Teraz idę dalej z kolejnymi tematami, sesje rodzinne wrócą, ale jeśli tak będzie to tylko w kolorowych plenerach.

Sesje dziecięce i rodzinne

Tak jest, ta fantastyczna przygoda fotograficzna jest już przeszłością

Na dzień dzisiejszy realizuję wyłącznie sesje z zakupionych voucherów. Vouchery, które były sesjami studyjnymi są zamienione na plenerowe.

Z racji pandemii, wojen i ogólnie umykającego czasu zrezygnowałem z prowadzenia laboratorium fotograficznego. Studio z prawdziwego zdarzenia było moim marzeniem od wielu lat, marzenie to spełniłem, przechodząc od ciasnej przestrzeni 28m2 do większego obrotnego studio. Spotkałem sympatycznych klientów, kapitalną konkurencję, która wycisnęła ze mnie jeszcze więcej, jeszcze szybciej, właściwie wszystko co najlepsze – bez nich nie byłbym trak skuteczny w swojej codziennej pracy!

Wykonywałem sesje tak jak chciałem: na moich warunkach, nie spiesząc się, z pietyzmem, zabawą oświetleniem, ręcznym struganiem stołków i innych klamotów scenograficznych. Ostateczne zdjęcie było głównym celem i nagrodą za poświęcony czas. To było baaardzo satysfakcjonujące. Teraz ruszyłem z moimi marzeniami nieco dalej. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy na kreatywnych ścieżkach i będzie okazja podzielić się entuzjazmem.

Do zobaczenia!